sobota, 10 listopada 2012

ostatnie zdobycze

Sa to produkty z ostatniuch ok dwóch miesięcy. Od razu zazdnaczam że nie maluję się na codzień! Od poniedziałku do piątku jedynie, puder, brązer/róż, i to wszystko. Dlatego nie posiadam orogmnej kolektcji kosmetyków kolorowych, i nie kupuje co tydzień 10 nowych cieni z MAC :D
Zakupocholiczką też sie bym nie nazwała... lubie kupowować wioadomo, jak każda kobietka :) ale do szalonych nie należę :). 
Zapraszam do lektury...



Na pierwszy ogień pójdzie szalik..., Z nim to była długa historia ponieważ bedąc w centrum pewnego weekendu jak zawsze zachaczyłam o sklep Forever21 !! (moj ulubiony sklep!) zrobiłam tam zakupy i juz wychodząc z tamtąd moje oko zauważyło wlasnie ten oto szal, podeszłam, pogłaskalam przymierzyłam, zastanawialam się... i doszłam do wniosku, że przecież za tydzień bede ponownie w centrum to sobie go kupie. Po tygodniu, wracam, pytam pani na sklepie czy maja jeszcze te szale bo nie  moge ich znalezć, a ona ze nie juz wyprzedane :O no po prostu myślałam że nie wytrzymam, bylam tak zla na siebie że szok!!! Ale już to wcześniej wiedziałam, ale jak to mowią mądry polak po szkodzie!!! Teraz już wiem że trzeba brać od razu jak sie cos podoba bo znając moje szczęście to nastepnego dnia tego nie bedzie! W drodze powrotnej zaczełam przeglądać strone www forever 21, no i był tam!!!! myślałam, że nie wytrzymam! tego samego dnia, po powrocie zalogowałam sie i kupilam ten szalik online! :D 
Razem z przesyłką kosztował on mnie 16.90Euro

Kosmetyki i rzeczy pielęgnacyjne.
Błyszczyk z Forever21 - mój jest w kolorze seashell pink/gold. 
Piękny kolororek, ma maluśkie drobinki ale nie czuć ich na ustach co najważniejsze, powiedziałabym ze efekt to tafla wody. Nie utrzymuje się zbyt dlugo co mi nie przeszladza akurat, czego oczekiwać od błyszczyka za pare euro.

Baza pod cienie z essence - w kolorze skóry ładny, fajnie sie nakłada. Ale to chyba tyle z zalet tego produktu. Jak już wiecie, nie maluje sie na codzień, ostatnio czełam sobie tym wyrównywać koloryt na powiekach ponieważ mam ciemniejsze. Niestety...zbiera sie w załamaniu! i to nawet nie po połowie dnia, zaledwie po paru godzinach. Cóż kupiłam, to będe go męczyć.

Clinique lash building primer - Miałam na karcie Debenhamsa 10euro do wykorzystania, no i pod wpływem jednej z youtubowiczek postanowiłam że zakupie. Uzyłam raz, mam mieszane uczucia... nie bede sie wypowiadała więcej na razie. Koszt jego 15e, ja zapłaciłam 5e.

Gosh eyeshadow base - moj nr 1 !!!!! ciasteczko25 go polecała i ja go zakupiłam juz baaardzo dawno i własnie mi sie kończy pierwsze opakowanie, a nigdzie w Dublinie nie moglam go już znaleźć. 2tyg temu z mojm chłopakiem pojechaliśmy pozwiedzać, i w Cork w jakimś centrum handlowym w drogerii, dorwałam tą bazę :) cieszyłam się jak małe dziecko :D Własnie w jednym z ostatnich filmików ciasteczko powiedziala ze ja wycofali :( moje jedną z ostatnich dorwałam.

Cienie z MAC - tutaj chce tylko napisać o dwóch nowych cieniach i paletce z MAC. Postanowiłam sie zorganizować i uporządkowac swoją mini kolekcje cieni. Jak już mowiłam, nie mam 30 cieni z Inglota lub innch firm... Podstawowe mi wystarzczą. I tak pewnego dnia będąc po wypłacie, pojechaliśmy z moim lubym do znanego dobrze mieszkańcom Dublina, Dundrum. Tam jest BT2 (Brown Thomas 2), i postanowiłam ze zaszaleję i kupiłam poczwórna paletkę, oraz dwa cienie: soumptous olive i handwritten. Dwa cienie na dole. Jeśli ktoś jest ciekawy to w górnym rzędzie, pierwszy złoty cień to jest Urban Decay half baked, a drugi to już znany i słynny wszystkim satin taupe :)))
Koszt jednego cienia to 12,50e a paletka 8,50e. 

Szanpony z Lush - oba sa do włosów przetłuszczajacych sie.  Squeaky Green, ktry w tym momencie używam to faktycznie taki squeaky jest!!! włosy po nim sa oczyszczone, mi się nie plączą, te nasionka czy co tam w nim jest nie pozostają we włosach ufff! a miałam obawy bo czytając wcześniej recenzję (zawsze to robie zanim cokolwiek kupie!!) niektóre dziewczyn pisały że to się zdarza. Kolejny to Jumping Jupiter, czeka na swoja kolej, z tego co moge powiedzieć po wyglądzię to nie zawiera tych kawałków ziół, a jak bedzie w praktyce to sie okaże jak skończę squeaky.
Mydła - W użyciu jest Angel Delight, szybko sie zużywa, pięknie pachnie, nawet juz po osuszeniu skówy zapach sie utrzymuje. A w kolejsce po nim czeka Honey I washed the kids, również popularne bardzo. Ja osobiście uwielbiam Mirandę.



Do następnego dziubaski !!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz