poniedziałek, 24 czerwca 2013

Brwiowo, ogórkowo i perfumowo :))

Hej hej hej!!!!

Miał ten post być wczoraj ale niestety nie dałam rady, cały dzień poza domem.
Byłam w centrum. ( ha ha nic nowego :)) Duuużżżooo wyprzedaży, wszędzie gdzie człowiek tylko nie popatrzy wyprzedaż, wieszaki zawalone ciuchami, półki z butami, chodzę..patrzę...przymierzam...dotykam i co? NIC!!!
Jedno wielkie nic!
Może to nie mój dzień na zakupy, może nie.
Ale przechodząc do sedna postu...nie byłam w centrum z powodu wyprzedaży, a mianowicie byłam umówiona na okiełznanie moich brwi.
Tak, nie mam najpiękniejszych brwi dlatego czasami wolę się oddać w profesjonalne ręce.
I tak wszędzie reklamowane HD BROWS w końcu i mnie dopadło. Byłam bardzo ciekawa efektu końcowego.
Z ręką na sercu mogę wam polecić ten Brow Boutique gdzie ja byłam. Jak ktoś zainteresowany to piszcie, podam namiary.
Zacznę od tego że zanim dobrze usiadłam na siedzeniu, zaznaczyłam że nie chcę czarnych i bardzo krzaczastych brwi, tylko jak to dziewczyna ładnie określiła jednym słowem - naturalne :).
TAK!
i było naturalnie bardzo.
Poniżej zamieszczam wam fotki już PO zabiegu. Niestety gapa ze mnie i nie zrobiłam dla porównania zdjęcia przed :(((



Te zdjęcia były wykonane po całym dniu i bez makijażu więc przepraszam za moją szanowną rozczochraną :))))
Brwi prezentują się naprawdę ładnie i zadbanie.
Na pewno powtórzę ten zabieg w przyszłości, jest trochę kosztowny dlatego pewnie na jakieś wyjątkowe okazje go powtórzę.

PS: tak wiem nie mam identycznych brwi :/


Druga część postu o ogórkach! :))))
Tak!
ogórki kiszone, kwaszone jak kto woli.
Coś mnie na nie napadło. I nie, nie jestem w ciąży, a przynajmniej nie wiem :D haha!
Będąc w centrum wstąpiłam do malutkiego sklepiku po duży słój.
Nigdzie w dużych centrach handlowych nie widziałam. Pewnie w Ikei lub Home Store More byłyby ale to w ogóle nie po drodze, a zależało mi na czasie.
W polskim sklepie dorwałam ogóraski, w pakistańskim duży pęczek świeżego koperku za 1e!!!

A o to efekty przed i po mojej pracy :)

przed...

po...czekając na zalewę jak się ochłodzi :)

Teraz muszę się wykazać cierpliwością i czekać! czekać! i jeszcze raz czekać...ale powiem wam, że jak powącham z wierzchu... to zapach jest nieziemski! Kojarzy mi się z dzieciństwem, i Polską i latem również :)



Teraz czas na ostatnią część czyli perfumy.
Nie było sensu dzielić tego na 3 różne posty więc wszystko w jednym napisałam.

Wczoraj oglądnęłam filmik digitalgirlworld13 na YT o jej ulubionych perfumach.
Oglądając go zdałam sobie sprawę, że...nie posiadam perfum na co dzień! Mam na myśli tanich.
Ja również używam droższych perfum na specjalne okazje i od święta :D
Korzystając z wyprzedaży po pracy poleciałam do małego Debenhams-a.
I o to skutki...
Oba słodkie zapachy, czy intensywne? i czy długo będą się utrzymywać? tego nie jestem w stanie wam powiedzieć. Czaiłam się również na Britney Spears, tą granatową lub różową ale jakoś się nie mogłam zdecydować.

Padło na te dwa zapachy z WYPRZ :)
 A to buteleczki.
Czyż ta z Ana Sui nie jest urocza? i właśnie te perfumy capnęłam dla buteleczki :) zapach też mi się spodobał jednak pierwsze wrażenie to buteleczka :)


Ceny jakie były, widać na zdjęciu.
Ja osobiście drogie perfumy kupuję na lotniskach, lub na naprawdę korzystnych wyprzedażach.

Właśnie :)
Zrobię wam post o wszystkich moich perfumach. Nie jestem dobra w opisywaniu ich, ale zrobię wyjątek i przyłożę się :) Postaram się również znaleźć wam wszystkie nuty zapachowe poszczególnych zapachów.

To tyle na dziś :)

A jakie wasze są ulubione zapachy?
Kupujecie na promocjach?

PS: trzymajcie kciuki za ogórki, by dobrze i smacznie się ukisiły :)

Bye...

wtorek, 18 czerwca 2013

Mały haul z Penneys

Witam Was!!!

Będąc przelotem w centrum weszłam do Penneysa po rekawicę do samoopalacza, lecz nie wyszłam tam z jedną rzeczą.
Mierzyłam kilka rzeczy ale jakoś nie bardzo. Coś nie mój dzień.
Za to zobaczyłam parę podstawowych koszulek na ramiączkach i t-shirtów w pięknych kolorach.
Na YT na kanale Aggie81irl zobaczyłam że zakupiła właśnie poduszkę w kształcie sowy, nie wiem czy identyczna ale prawie taka sama widziałąm ho ho ho i jeszcze dawniej na kanale RockGlamPrincess i sie zakochałam !! niestety nigdzie nie mogłam jej dostać. 
Do dziś!!! :))))
Weszłam na dział do domu i była!!! prze słłłłiiiittttaaaaśśśśna jest!!!
Zakupiłam także organizer żeby powrzucać do niego jakieś gumki, wsówki szczotki spinki obok umywalki bo wstyd się przyznać ale wszystko walało się wokół umywalki!
Niestety kolorystycznie mi nie bardzo odpowiada jest zielony w kropy, ale do Ikei mam daleko trochę i też len się objawia :) i ten jak na razie bardzo fajnie się sprawdza.



 Zapomniałam że rówineż do mojego koszyka wpadła sukienka midi? w cenki :) jest do kolanka, nie za krótka nie za długa na cieple letnie dni akurat. Materiał cieniutki.
 Ceny:
Poduszka sowa: 8e
Organizer: 4e
Rekawica: 3.5e
Sukienka w centki: 7e
Fioletowy tshirt: 3.5e
Miętowy tshirt: 3.5e
Szary z długim rękawem: 4e
Czerowna koszulka: 3e
Limonkowa: 3e

Powiem wam również dlaczego to udałam się do centrum. Musiałam iść zrobić test przed zrobienie HD Brows, na hennę czy mam uczulenie. 
Nie powiem wam jeszcze gdzie co i jak, bo dopiero jak się przekonam na własnej skórze to wam dam znać i wrzucę fotki przed i po. :) 
W niedzielę idę więc trzymajcie kciuki.

Uwielbiam mieć dużo takich podstawowych podkoszulek lub t-shirtow, chociaż bardziej wolę podkoszulki. W T-shirtach widać jak człowiek się spoci a ja niestety mam tendencje do tego :(
Za takie basicowe rzeczy lubię Penneysa :) co sezon ma różne kolory, teraz na lato neonowe i pastelowe a na jesień pewnie bardziej stonowane.

PS: Lato do nas powróciło!!! :) dziś było bardzo ciepło i przyjemnie, niestety nie dla mnie gdyż cały dzień w pracy byłam :( a jak będzie weekend i wolne, to pewnie będzie chłodniej i padać - NORMALKA !!! u was też tak jest?

Buzka! 
Do niedzieli :)

środa, 12 czerwca 2013

Japonki - ipanema :))

Witajcie moje drogie!!! :)

Nie było by tego postu gdyby nie awizo zostawione przez listonosza w mojej skrzynce.
Pierwsze co, to zdziwienie, ponieważ niby co to  za paczka przyszła do odebrania.
Zamówienie złożyłam na stronie http://www.ipanemaflipflops.co.uk
Wybrałam przesyłkę ekonomiczną, która kosztowała mnie 5.86 euro i nie ma możliwości śledzenia paczki, i dostawa do 6 tygodni.  Tym bardziej moje zdziwienie. Bo zamówienie złożyłam 4go czerwca :) bo nawet sobie w kalendarzu zapisałam żeby nie zapomnieć.



Jak widać japonki przyszły w różowym kartoniku, a kartonik był zapakowany w dodatkowy zwykły karton. Nic nie uszkodzone. Rozmiar pasuje jak ulał :)))
Są wykonane z naprawdę miękkiego materiału ale nie poczujemy żadnego kamyczka pod stopami ani kostki brukowej. Są jak druga skóra pod stopami.
Chorowałam właśnie na takie zestawienie kolorystyczne złoto-brąz.
Na pewno zamówię jeszcze ze dwie pary.

Cena: 16.40 euro

Trzymajcie się cieplutko!

wtorek, 11 czerwca 2013

Moje Empties!! czyli zużyte produkty... i dwa rozczarowania!!!

Przychodzę do was z jeszcze jednym postem dzisiaj.
Są to moje użycia z ostatnich miesięcy oraz oraz dwa produkty które zawiodły mnie.


Dwa produkty które się u mnie nie sprawdziły i na których się zawiodłam to:
- Lirene, nawilżający żel pod prysznic, wyciąg z roślin egozotycznych.
 Zapach w miarę, trochę jak szampon. Konsystencja żelu. Natomiast nie nawilżał, a po umyciu się tym żelem skóra mnie strasznie swędziała. Nawet mój chłopak raz się tym umył i mu wysuszyło całe ciało, a uwierzcie mi że on ma delikatną skórkę. Ja mam odporną na wszystko skórę ale tego nie mogłam zużyć do końca dlatego zostało jakieś 1/3 produktu. Miałam kiedyś tą niebieską wersję z bawełną czy jakoś tak, to nie była taka zła. Na pewno nie zakupię tego produktu już nigdy.
- Wellness Beauty, Bodymilk, mleczko!!!!! do ciała o zapachu wanilii i makadamii.
Jak to pachnie, wanilią i makadmią to ja jestem ksiądz za przeproszeniem. Cuchnie to mleczko okropnie! dlatego jest całe ponieważ tak śmierdzi że nie da się wytrzymać a do tego jest strasznie tępe. Nie wiem nawet jak określić ten zapach. W Rossmanie jak go wąchałam nie śmierdział tak.
Dobrze że nie kosztował dużo.

Produkty do włosów:
- Wella professionals, maska termiczna.
Bardzo fajny produkty, niestety dostępny online. Zapach ładny, włosy po nim były miększe, ale żeby jakieś cuda z nimi robił to nie. Zakupiony na stronie www.feelunique.com
- Joanna, Rzepa, szampon wzmacniający z odżywką.
Mój ulubiony szampon. Ładnie oczyszcza włosy. Zapach okropny, ale mi nie przeszkadza. Na pewno zakupię ponownie.
- Sesa, szampon przeciw łupieżowy.
Zakupiony na stronie helfy.pl. Nie mam problemów z łupieżem ale tego typu szampony ładnie mi oczyszczają włosy i skórę głowy. Zapach dziwny, ziołowy. Konsystencja taka gumowata, koloru jasnożółtego. Produkty nie wydajny. 90ml tylko. Może kiedyś jak będę mijała ten sklep stacjonarny we Wrocławiu to wstąpię i zakupię, ale żeby jakoś się specjalnie na niego napalać to raczej nie.
- Tresemme, suchy szampon.
Mój faworyt!!! tak jak nie lubię (w przeciwieństwie do milionów innych ludzi :) ) suchych szamponów Batiste, tak tego kocham!!!! Wiadomo zostawia tylko lekki biały nalot na włosach który można później spokojnie wyczesać, ładnie pachnie i robi co ma robić odświeża na chwilkę. Cena też przystępna, a kupiłam go w Boots. Na pewno zakupię ponownie, jak skończy mi się ten z Isany którego nie lubię a zużyć trzeba :(

Produkty do twarzy: 
- Pat&Rub, serum ekoampułka 1.
Moje pierwsze serum. Nie wiem sama, jakoś nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów czy nawilżenia, wygładzenia itp. Opcja z pipetką jakoś nie przemawia do mnie. Wolę pompki. Nie zakupię.
- Pat&Rub, krem na noc 30+.
Tak jak serum do mnie w ogóle nie przemówiło, tak ten krem bardzo lubiłam. Gęsty, treściwy, zapach nie bardzo, ale da się przyzwyczaić. I posiada pompkę za co dodatkowy plus. Może kiedyś zakupię.
- Lancome, Teint Idole Ultra, podkład.
Świetny podkład, nie jest mocno kryjący ale jak dla mnie wystarczy. Buzia wygląda ładnie cały dzień. Czaję się na zakup pełnowymiarowego opkowania
- Cleanic, płatki do demakijażu.
Wszystkim dobrze znane, ja jak jestem w PL to zawsze w promocji są. Dwa opakowania plus bagietki do uszu. Moje ulubione płatki. Żadne inne nie sprawdzają się tak jak te.


Produkty do ciała:
- Vichy, serum wygładzające skórkę pomarańczową. (próbki)
Zgadzam się, ładnie wygładza skórę, ale nie okłamujmy się, bo żadne balsamy, sera, szczotki itp nie pomogą nam usunąć celulitu jak ćwiczenia i dieta. Skóra jest fajnie wygładzona, oraz ładnie bardzo ale to bardzo delikatnie pachnie. I co najważniejsze jak dla mnie przy tego typu produktach to to że nie ma uczucia chłodzenia!! jak ja tego nie lubię to sobie nawet sprawy nie zdajecie, dlatego byłam sceptycznie nastawiona do tych próbek ale miło się rozczarowałam.
- The Body Shop, masło do ciała o zapachu truskawki.
Jeden ze śmierdziuchów. Jedni go kochają, inni czyli między innymi ja, go nienawidzę (zapachu oczywiście). Strasznie, sztucznie i chemicznie pachnie ta truskawka, miałam kiedyś też malinowe i sztucznie też pachniało. Natomiast w sklepie poniuchałam satsumę i mango i bardzo mi się spodobały. Zakupię jak będą na promocji. Oraz na samym końcu najważniejsza sprawa to sprawa nawilżenia. Bardzo dobrze nawilżał moją skórę.
- Balea, żel do mycia.
Zapach zielonego jabłuszka mnie po prostu dobił. Nie lubię i już. Ale zużyłam. Żel jak żel do mycia, ma myć i przy okazji ładnie pachnieć.
- Palmolive, mydło w kostce, zapach ogórkowy z zieloną herbatą.
Świeży zapach, ja uwielbiam mydełka w kostkach. Żele nie przemawiają do mnie. a jak mam już jakiś żel to używam do golenia :)
- Fa, pink passion. Dezodorant w kulce.
Tragedia!!!!! Nic nie działał nawet po godzinie znikał zapach, a przy tym na drugi dzień po goleniu strasznie podrażniał mi pachy. Jedyne co to zapach miał ładny który szybko się ulatniał.
- Dove go fresh, ogórek i zielona herbata dezodorant.
Mój ulubieniec. Wszystkie te dezodoranty z marki Dove lubię. Pięknie pachną i długo się utrzymują na skórze. Nie podrażniają.
- Venus, żel do higieny intymnej, nagietek.
Bardzo lubię te żele. Wcześniej miałam w białej buteleczce i była konsystencja kremowa. Ten też bardzo fajny, mam już kolejną butelkę. Nie jest zużyty do końca ponieważ jest w trakcie wykańczania, i stwierdziłam że nada się już teraz do pokazania wam.

Ostatni produkt to płyn do płukania jamy ustnej Corsodyl.
Czasami dziąsła mi krwawiły a przy użyciu tego płynu zmniejszyło mi się krwawienie i zniknęło. Kupuję go co jakiś czas. Wydajny, zapach silnej mięty.


Ufff.... trochę tego było.
Przyznam się szczerze, że chyba będę robiła częściej a mniejsze zużytki.

Buzia! :)








Małe zakupy :)

Hejaaa... :))) !!!!

Pogoda powróciła do normalności więc sprzyja to temu że nie chce się wynurzać nosa z domku. 
Weekend był naprawdę fantastyczny, bardzo ciepło.
W sobotę przejeżdżałam przez miasto, i przy okazji zakupiłam parę rzeczy. Nic szczególnego.
A w niedzielę z moim C. udaliśmy się do Phoenix parku powylegiwać się na trawce i poopalać. 
Dziś: Back to normal....
Poniżej pokażę wam moje małe zakupy kosmetyczne z tym że będzie to kolorówka ponieważ po ostatnim WIELKIM haulu z Polski mam bana na wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne, zaczynając od głowy, twarzy i ciała :))) 


 - Dwie koszulki na ramiączkach które uwielbiam. Kupiłam w Vero Modzie. Jedna była za 9,95euro, natomiast dwie za 16,95. 
Kiedyś moimi ulubionymi były te z H&M-u, ale coś ostatnio się jakościowo zepsuły. 




Zacznę od tego, że wszystkie te rzeczy ,oprócz lakieru do paznokci który był kupiony w Boots, zakupiłam w Penneys.

Od lewej:
- Essence bibułki matujące, 2,49 euro - moje pierwsze bibułki.

 - Cocoa Brown 1 hour tan, 6.50 euro - samoopalacz, mój pierwszy, zobaczymy jak się sprawdzi, bo ogólnie to bardzo mam negatywne nastawienie do tego typu kosmetyków.  

- Essence Stay with me, błyszczyk w kolorze Candy bar, 2.49 euro - baaaardzo ciężko go dostać! Dopiero na O'connell Street był, i też zostało po jednej sztuce z każdego koloru. Zachwalany na YouTube, dlatego i ja postanowiłam wypróbować :)


- Catrice Ultimate Shine, pomadka z połyskiem, 080 Corallicious Pink.
W sklepie inaczej wyglądał na dłoni. Nie przekreślam, pożyjemy, zobaczymy :)



- Sally Hansen, lakier do paznokci, w kolorze: Shell We Dance?, cena: nie całe 9 euro.
Mleczny jasno różowy lakier. Jest to mój pierwszy z tej firmy. Potrzeba trzech warstw do uzyskania efektu jak kolor w buteleczce. Nałożyłam go od razu w sobotę wieczorkiem. Dziś: wtorek i przy normalnych obowiązkach plus pracy końcówki się ścierają. ALE!!! może to też mój błąd ponieważ nie użyłam żadnego top coatu, ponieważ takowego nie posiadam (jeszcze). Pędzel ma grubaśny i przy moich krótkich paznokciach ciężko mi malować, a o stopach nie wspominając gdzie w ogóle mam maciupeńkie paznokietki :) Efekt na stopach niesamowity! Paznokcie wyglądają bardzo schludnie i apetycznie :)

Przepraszam za moje skórki :( walczę z nimi jak tylko mogę :( 

- Catrice,wodoodporna, wysuwana kredka do oka, w kolorze: 050 Brown Town Girl, cena: 2.59 euro.
Naprawdę nie dało się jej nawet rozetrzeć zaraz po nałożeniu. Zobaczymy jak się sprawdzi na mojej tłustej powiece.



- Catrice, dwustronny pędzelek do żelowego eyelinera, cena: 2.99 euro.
Szukałam, takiego pędzelka wieki!!! Nie chciałam przy tym tracić fortuny. A kto szuka ten znajduje :)

- Rękawica do samoopalacza, nie firmowa, cena: 3 euro.

AAAAA... no i bym prawie zapomniałam na sam koniec.
Wstąpiłam do Yankee Candle po prezent dla mojej koleżanki która się właśnie przeprowadziła do nowego mieszkanka.
Była promocja, dwa największe słoje za 34,95 euro! Gdzie jeden normalnie kosztuje niecałe 25 euro.
A że od dawna za mną chodziły bzy, to chyba przez tą słoneczną pogodę, od razu skojarzyło mi się z dzieciństwem, Polską, tak zawsze pachniało podczas wiosny/lata na podwórku gdzie się bawiłam.



Nie planuję żadnych zakupów na najbliższy czas :) mam wszystko co mi potrzeba.
Dajcie znać czy mieliście/planujecie/polecacie bądź nie, te rzeczy :)

Pozdrowionka ;)



niedziela, 2 czerwca 2013

Powrót

Witajcie moje robaczki!!!

Tak wiem, długo mnie nie było.
Brak czasu, i ciągłe odkładanie na później zrobiło swoje.
Ale jestem i mam zamiar regularnie już prowadzić bloga.

Wybrałam się dziś do Dundrum, w ramach walki z nudą i obczaić co w sklepach piszczy :)
Miałam też na celowniku zakup czarnych koturn... całych czarnych, widziałam na stronie www River Island, ale niestety jak zwykle, co jest na stronie to nie ma w sklepie, bynajmniej nie w tym.

Nie poddałam się, byłam w Next, House of Frasier, Bershka, H&M i... Aldo.

I to właśnie w Aldo zakupiłam moje buty.
Pierwsze buty z tej formy.

Oto i one...



I najlepsze to to że były na przecenie :)
Jak sami widzicie 20 euro zaoszczędzone.
Fakt, są wysokie, ale bardzo wygodne !!!

Nieoczekiwanie weszłam na sam koniec jeszcze do sklepu a|wear.
Nie byłam tam ho ho ho i jeszcze dłużej ponieważ uważam, że jakość do cen (większości ciuchów) w tym sklepie jest tragiczna. Lepsze rzeczy można już w Primarku dostać...
I ku mojemu zdziwieniu, przymierzyłam parę rzeczy i jedna mnie zachwyciła!

Narzutka przeźroczysta...

Prezentuje się tak jak powyżej (przepraszam za moje po domkowe ubranie ) niestety nie oddało by zdjęcie uroku jakbym położyła narzutkę na kanapie, nie to samo. :)
Kosztowała 30 euro, dziś było 25% taniej na wybrane rzeczy i zapłaciłam 22.50 euro.
Myślę że to dobry deal, nie najlepszy ale nie ma co narzekać, każda obniżka jest cenna.

To tyle na razie, ja zaczynam swój weekend :))))
Kolejny post to będzie projekt denko, mam cała reklamówkę i trochę wam do poopowiadania ;)

Trzymajcie się !!!!

<3 <3 <3