wtorek, 11 czerwca 2013

Małe zakupy :)

Hejaaa... :))) !!!!

Pogoda powróciła do normalności więc sprzyja to temu że nie chce się wynurzać nosa z domku. 
Weekend był naprawdę fantastyczny, bardzo ciepło.
W sobotę przejeżdżałam przez miasto, i przy okazji zakupiłam parę rzeczy. Nic szczególnego.
A w niedzielę z moim C. udaliśmy się do Phoenix parku powylegiwać się na trawce i poopalać. 
Dziś: Back to normal....
Poniżej pokażę wam moje małe zakupy kosmetyczne z tym że będzie to kolorówka ponieważ po ostatnim WIELKIM haulu z Polski mam bana na wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne, zaczynając od głowy, twarzy i ciała :))) 


 - Dwie koszulki na ramiączkach które uwielbiam. Kupiłam w Vero Modzie. Jedna była za 9,95euro, natomiast dwie za 16,95. 
Kiedyś moimi ulubionymi były te z H&M-u, ale coś ostatnio się jakościowo zepsuły. 




Zacznę od tego, że wszystkie te rzeczy ,oprócz lakieru do paznokci który był kupiony w Boots, zakupiłam w Penneys.

Od lewej:
- Essence bibułki matujące, 2,49 euro - moje pierwsze bibułki.

 - Cocoa Brown 1 hour tan, 6.50 euro - samoopalacz, mój pierwszy, zobaczymy jak się sprawdzi, bo ogólnie to bardzo mam negatywne nastawienie do tego typu kosmetyków.  

- Essence Stay with me, błyszczyk w kolorze Candy bar, 2.49 euro - baaaardzo ciężko go dostać! Dopiero na O'connell Street był, i też zostało po jednej sztuce z każdego koloru. Zachwalany na YouTube, dlatego i ja postanowiłam wypróbować :)


- Catrice Ultimate Shine, pomadka z połyskiem, 080 Corallicious Pink.
W sklepie inaczej wyglądał na dłoni. Nie przekreślam, pożyjemy, zobaczymy :)



- Sally Hansen, lakier do paznokci, w kolorze: Shell We Dance?, cena: nie całe 9 euro.
Mleczny jasno różowy lakier. Jest to mój pierwszy z tej firmy. Potrzeba trzech warstw do uzyskania efektu jak kolor w buteleczce. Nałożyłam go od razu w sobotę wieczorkiem. Dziś: wtorek i przy normalnych obowiązkach plus pracy końcówki się ścierają. ALE!!! może to też mój błąd ponieważ nie użyłam żadnego top coatu, ponieważ takowego nie posiadam (jeszcze). Pędzel ma grubaśny i przy moich krótkich paznokciach ciężko mi malować, a o stopach nie wspominając gdzie w ogóle mam maciupeńkie paznokietki :) Efekt na stopach niesamowity! Paznokcie wyglądają bardzo schludnie i apetycznie :)

Przepraszam za moje skórki :( walczę z nimi jak tylko mogę :( 

- Catrice,wodoodporna, wysuwana kredka do oka, w kolorze: 050 Brown Town Girl, cena: 2.59 euro.
Naprawdę nie dało się jej nawet rozetrzeć zaraz po nałożeniu. Zobaczymy jak się sprawdzi na mojej tłustej powiece.



- Catrice, dwustronny pędzelek do żelowego eyelinera, cena: 2.99 euro.
Szukałam, takiego pędzelka wieki!!! Nie chciałam przy tym tracić fortuny. A kto szuka ten znajduje :)

- Rękawica do samoopalacza, nie firmowa, cena: 3 euro.

AAAAA... no i bym prawie zapomniałam na sam koniec.
Wstąpiłam do Yankee Candle po prezent dla mojej koleżanki która się właśnie przeprowadziła do nowego mieszkanka.
Była promocja, dwa największe słoje za 34,95 euro! Gdzie jeden normalnie kosztuje niecałe 25 euro.
A że od dawna za mną chodziły bzy, to chyba przez tą słoneczną pogodę, od razu skojarzyło mi się z dzieciństwem, Polską, tak zawsze pachniało podczas wiosny/lata na podwórku gdzie się bawiłam.



Nie planuję żadnych zakupów na najbliższy czas :) mam wszystko co mi potrzeba.
Dajcie znać czy mieliście/planujecie/polecacie bądź nie, te rzeczy :)

Pozdrowionka ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz